Nie wiem czy to tylko moje odczucie, ale w ubiegłym tygodniu zaobserwowałem wzmożoną aktywność ostrołęckiej Straży Miejskiej. Pewnie jeszcze bardziej ową aktywność odczuli niektórzy kierowcy, którzy za wycieraczkami samochodów zaparkowanych na ulicy Głowackiego odnaleźli liściki.
Do tej pory nie było mi dane widywać zbyt często funkcjonariuszy Straży Miejskiej, zaś praktycznie jedyne oznaki jej istnienia zauważałem odwiedzając stronę internetową Urzędu Miasta. Wzmożona aktywność tej formacji raduje moje serce, bo mam już dość wszelkiego rodzaju cwaniactwa drogowego, przejawiającego się między innymi parkowaniem gdzie popadnie tylko po to, by zaoszczędzić 50 gr czy złotówkę na opłacie za parking. Co chwilę widzę samochód zaparkowany na poziomym znaku P-21 (powierzchnia wyłączona z ruchu), czy też zaparkowany poza wyznaczonymi do tego miejscami, których przecież nie brakuje. Tak zaparkowane samochody stoją nieraz cały dzień. To między innymi dzięki takim radośnie beztroskim kierowcom zostałem pozbawiony miejskiego Sylwestra, na którego zabrakło pieniędzy.
Cieszę się więc „z nieszczęścia” innych, cieszy mnie każdy mandat wlepiony za cwaniactwo, bo może dzięki temu za rok będzie miejski Sylwester. Z drugiej strony widząc tak aktywną Straż Miejską pierwszą moją myślą było: „A może i u nas chcą ją zlikwidować, więc się zaczęli starać i chcą być widoczni”? Niektóre miasta już zlikwidowały straże miejskie, inne są w trakcie likwidacji, jeszcze inne się do tego przymierzają. Może w ramach oszczędności i Ostrołęka o tym myśli?
To tylko domysły. Dziś cieszę się każdym mandatem cwaniaka…